Patron Parafii

Jan Chrzciciel

 

 

Liczba osób wyniesionych do chwały ołtarzy pod imieniem Jan jest rekordowa, bo wynosi 223. Jeśli do tego dodamy imiona żeńskie pochodne: Janina i Joanna, to liczba ta podniesie się do 239! Wykazy hagiograficzne zawierają Janów: błogosławionych - 64, świętych - 159, błogosławionych niewiast - 7, świętych - 9. Początek tym wszystkim dal św. Jan Chrzciciel. Liczba ta wskazuje, jak bardzo popularne i powszechne w Kościele było to imię. Samych papieży o tym imieniu było 23 - a więc także najwięcej. Do dnia obecnego imię to najczęściej się spotyka w Polsce i we wszystkich krajach chrześcijańskich.

Kościół w sposób szczególniejszy wyróżnił św. Jana Chrzciciela tym, że obchodzi dzień jego narodzin, podczas gdy dniem dorocznego wspomnienia, czy też święta wszystkich innych świętych jest dzień ich śmierci, jako dzień narodzin dla nieba. Skąd to wyróżnienie? Św. Jan Chrzciciel bowiem począł się wprawdzie w grzechu pierworodnym, ale został z niego oczyszczony w łonie matki, Elżbiety. Urodził się więc bez grzechu pierworodnego. Kalendarz kościelny, liturgiczny, zna tylko trzy tego rodzaju święta: Narodzenie Pana Jezusa (25 XII), Narodzenie Najśw. Maryi (8 IX) i Narodzenie św. Jana Chrzciciela (24 VI). O czci, jaką Kościół darzy św. Jana Chrzciciela, świadczy także ranga święta, które Kościół obchodzi jako uroczystość - a więc święto najwyższej klasy. Ponadto 29 sierpnia Kościół obchodzi wspomnienie męczeńskiej śmierci św. Jana.

Powstaje pytanie: skąd ta popularność w Kościele Chrystusa postaci św. Jana? Skąd to jego wyróżnienie wśród świętych? Odpowiedź jest oczywista. Św. Jan odegrał wyjątkową rolę w dziele odkupienia świata. Był on bezpośrednim zwiastunem Pana Jezusa. Jemu przypadło zaszczytne zadanie przygotowania narodu wybranego na przyjście Zbawiciela, oczekiwanego od tysięcy lat. Jemu przypadło w udziale wskazać Nań, a nawet udzielić Mu chrztu pokuty. Wreszcie po dziatkach betlejemskich on pierwszy w Nowym Testamencie przelał męczeńską krew za prawdę, którą głosił z taką mocą i odwagą. Kult, jaki odbiera w Kościele, najdobitniej potwierdzą słowa samego Chrystusa, wypowiedziane o Janie, pełne najwyższej pochwały.

Ewangeliści poświęcają św. Janowi Chrzcicielowi tyle miejsca, co Najśw. Maryi Pannie, bo aż 133 wierszy. Tym samym potwierdzają, jak wielką wagę przypisują do zleconej mu przez Opatrzność misji. Nadto jest o nim również mowa w Dziejach Apostolskich i w Listach Apostołów. A oto na ich dokumentacji oparty żywot św. Jana.

 

 

Imię Jan jest pochodzenia hebrajskiego i oznacza tyle, co „Bóg jest łaskawy” oraz „Jahwe się zmiłował”. Św. Jan był jedynym synem kapłana Zachariasza i Elżbiety (Łk 1,5), krewnej Najśw. Maryi Panny (Łk 1,36). Jego cudowne narodzenie i posłannictwo zwiastował anioł Gabriel Zachariaszowi, kiedy ten w świątyni okadzał ołtarz (Łk 1,8-17). Urodził się sześć miesięcy przed narodzeniem Pana Jezusa (Łk 1,36). Nie znamy na pewno miejsca jego urodzenia. Tradycja wskazuje, że było nim Ain Karim, leżące ok. 7 km na zachód od Jerozolimy. Przy obrzezaniu otrzymał imię Jan, zgodnie z poleceniem anioła (Łk 1,13). Z tej okazji Zachariasz wyśpiewał o swoim synu proroczy kantyk, w której sławi wypełnienie się obietnic mesjańskich i wita Jana jako proroka, który będzie szedł przed obliczem Pana i będzie Mu gotował drogę w sercach ludzkich (Łk 1,68-79). Zachariaszowi Bóg odebrał mowę za to, że nie chciał dać wiary słowom anioła. Cud odzyskania mowy przy nadaniu imienia dziecku rozsławił po całej okolicy imię Jana (Łk 1,63-66). Kiedy Maryja weszła do domu Zachariasza i Elżbiety, ta została napełniona Duchem Świętym, co tradycja zgodnie tłumaczy, że także Jan został napełniony łaską uświęcającą, a uwolniony od grzechu pierworodnego (Łk 1,41). Zagadkowe wydaje się zdanie św. Łukasza: „Dziecię rosło i umacniało się w duchu i przebywało na miejscach pustynnych, aż do czasu ukazania się swego w Izraelu” (Łk 1,80). Można przypuszczać, że opuszczony przez zmarłych rodziców, przyłączył się do ascetów, zwanych esseńczykami, którzy w pobliżu Morza Martwego w Qumram założyli swoją kolonię, odkrytą po II wojnie światowej. Nie mamy na to jednak żadnych dowodów. Wydaje się natomiast więcej prawdopodobnym, że św. Jan wiódł samotne życie pustelnicze, jak to sugeruje Ewangelia, a potwierdza tradycja.

Kiedy mężczyzna miał 30 lat był uważany za pełnoletniego i wolno mu było odtąd występować publicznie. Tak też uczynił św. Jan. Było to w 15 roku panowania cesarza Tyberiusza (Łk 3,1), czyli w 30 roku naszej ery według chronologii, którą się zwykło podawać.

Według zgodnej opinii wszystkich Ewangelistów zjawienie się św. Jana i jego publiczne wystąpienie rozeszło się szerokim echem po Palestynie i po okolicznych krajach. Sprawiła to nowina, że oczekiwany Zbawiciel już pojawił się na ziemi. Nie mniejsze wrażenie musiał na słuchaczach Jana czynić jego strój i tryb życia: „Miał bowiem za odzienie sierść wielbłąda i pas skórzany na biodrach. Żywił się zaś jedynie szarańczą i miodem leśnym” (Łk 3,2-6; Mt 3,1-6). Garnęła się do Jana „Jerozolima i cała Judea, i wszelka kraina wokół Jordanu” (Mt 3,5; Mk 1,5). Jan zaś jako herold Mesjasza podkreślał z naciskiem, że nie wystarczy fizyczna, materialna przynależność do Abrahama, ale należy czynić owoce pokuty i wewnętrznego przeobrażenia. Na znak skruchy i odmiany życia udzielał chrztu pokuty (Łk 3,7-14; Mt 3,7-10; Mk 1,1-8). Kiedy pytano Jana, czy przypadkiem on sam nie jest zapowiedzianym i oczekiwanym Zbawicielem świata, odpowiedział stanowczo: „Ten, który idzie za mną, mocniejszy jest ode mnie; ja nie jestem godzin nosić Mu sandałów” (Mt 3,11).

W takiej sytuacji pewnego dnia zjawił się nad rzeką Jordanem sam Jezus Chrystus, żeby przyjąć od niego chrzest. Lecz Jan powstrzymał Go, mówiąc: „To ja potrzebuję chrztu od Ciebie, a Ty przychodzisz do mnie” (Mt 3,13-14). Św. Jan niejeden jeszcze raz widział Pana Jezusa i świadczył o Nim wobec tłumu: „Oto Baranek Boży, który gładzi grzechy świata” (J 1,29.36). Św. Jan nauczał w pobliżu miasta Jerycha, gdzie był bród poprzez Jordan. Czasem jednak przenosił się i do innych także miejsc: np. do Betanii (J 1,28) czy też do Enon (Ainon) w pobliżu Salim (J 3,23).

Na działalność św. Jana baczną uwagę zwracała starszyzna żydowska. Zajęła jednak stanowisko wyczekujące w obawie przed lud em (J 1,19; Mt 3,7). Osobą Świętego niemniej był zainteresowany władca Galilei, Herod II Antypas (| 40). Być może, że sam św. Jan udał się do niego, by mu rzucić w oczy: „Nie wolno ci mieć żony twego brata” (Mk 6,18). Rozgniewany król z podpuszczenia żony Filipa, brata Heroda, którą Herod po wydaleniu żony prawowitej wziął za własną, kazał Świętego aresztować i uwięzić w twierdzy Macheront, którą wystawił do obrony przeciwko Beduinom, Herod I Wielki, i podarował synowi Herodowi Antypasowi. W dniu swoich urodzin Herod Antypas wydał ucztę, w czasie której pijany pod przysięgą zobowiązał się córce Herodiady, Salome, dać wszystko czegokolwiek zażąda. Ta po naradzie z matką, nieprawą żoną Heroda, zażądała głowy św. Jana. Herod nakazał ściąć głowę Świętego i oddać ją cudzołożnicy (Mt 14,3-12; Mk 6,17-29; Łk 3,19-20). W taki to sposób do korony wyznawcy dołączył św. Jan koronę męczeństwa.

Na wiadomość o uwięzieniu św. Jana Pan Jezus wydał o nim tak pochwalne świadectwo, jakiego nikt dotąd z ludzi nie otrzymał: „Coście wyszli oglądać na pustyni? Trzcinę kołyszącą się na wietrze? Ale coście wyszli zobaczyć? Człowieka w miękkie szaty ubranego? Oto w domach królewskich są ci, którzy miękkie szaty noszą. Po coście więc wyszli? Proroka zobaczyć? Tak, powiadam wam, nawet więcej niż proroka. On jest tym, o którym napisano: <<Oto ja posyłam mego wysłańca przed Tobą, aby Ci przygotował drogę>>. Zaprawdę powiadam wam: Między narodzonymi z niewiast nie powstał większy od Jana Chrzciciela” (Mt 11,7-11; Łk 7,24-27).

Św. Jan miał także swoich uczniów, którzy mieli własne posty (Mt 9,14; Mk 2,18; Łk 5,33) i modlitwy (Łk 11,1). Uczniów jego napotkał św. Paweł Apostoł nawet w dalekim Efezie (Dz 19,1-7).

Kult św. Jana Chrzciciela jest bardzo dawny. Od wieku IV powstały pierwsze kościoły ku jego czci. Najsławniejszym z nich jest bazylika Św. Jana na Lateranie w Rzymie, matka wszystkich kościołów, katedra papieży. Wiele razy burzona, tym wspanialej bywała odnawiana, tak iż dzisiaj stanowi perłę wśród niezliczonych kościołów Rzymu. Przy tym właśnie kościele mieli papieże przez 1000 lat swoją siedzibę, zanim ją przenieśli do Watykanu (1377). W jej cieniu odbyło się 5 soborów powszechnych (1123, 1139, 1179, 1215 i 1512-1517). Świątynię zdobią m.in: 4 korynckie kolumny z brązu, pochodzące z dawnej świątyni pogańskiej Jowisza Kapitolińskiego; dwoje drzwi z brązu i srebra z term Caracalli; czy też olbrzymie drzwi w głównym wejściu, pochodzące z senatu na Forum Romanum. Przed bazyliką stoi pokryty hieroglifami najwyższy w Rzymie, bo liczący 47 m wraz z cokołem, obelisk, najstarszy z 12 obelisków, jakie są w Rzymie, ustawiony tu w roku 1587 przez architekta Fontanę. Bazylika liczy 130 m długości. Na szczycie jej fasady ustawiono w 1734 roku 15 figur siedmiometrowych. Przy bazylice jest gmach Uniwersytetu Laterańskiego, klasztor i słynne baptysterium San Giovanni z V wieku. Najliczniej jednak uczęszczany jest budynek, wzniesiony tuż obok bazyliki przez papieża Sykstusa V, gdzie znajduje się kaplica Sancta Sanctorum i prowadzące do niej „Święte Schody” (28 stopni marmurowych, pokrytych dla ochrony drewnem), po których według podania miał iść Chrystus na sąd Piłata.

 

 

Św. Jan Chrzciciel miał kiedyś swoje sanktuaria. Do najgłośniejszych należała bazylika, wystawiona ku jego czci w Damaszku przez cesarza Teodozego I Wielkiego (379-395). Dzisiaj jest to meczet turecki, 131 m długi i 38 m szeroki. W jego zachodniej części znajduje się marmurowy grobowiec, mający według tradycji zawierać relikwię głowy św. Jana, gęsto obwieszony złoconymi lampami. Turcy bowiem czczą św. Jana jako jednego z proroków. Dzisiaj do najchętniej uczęszczanych miejsc przez pielgrzymów należy w Ziemi Świętej Ain Karim. Leży ono wśród wzgórz, otaczających Jerozolimę od zachodu. Na miejscu domku św. Elżbiety i Zachariasza stoi dzisiaj kościół. Posiada on dwie groty-kaplice: Narodzin św. Jana, a druga Spotkania Maryi z Elżbietą. Na resztce muru dawnego kościoła wmurowano 35 tablic z tekstem Magnificat w różnych językach. Św. Hieronim (f 420) pisze, że już za jego czasów św. Jan miał swoje sanktuaria także w Sebaście i w Samarii.

0 popularności św. Jana świadczy i to, że aż kilkadziesiąt miast szczyciło się posiadaniem jego relikwii. Nie były one autentyczne, ale dowodziły kultu Świętego.

Kult św. Jana Chrzciciela w Polsce był zawsze żywy. Jego imię należy dzisiaj jeszcze do najczęściej spotykanych tak u mężczyzn, jak też u niewiast. Z jego imieniem i dniem lud polski łączył wiele przysłów. Jest ich łącznie aż 32. Wśród nich dobrze nam znane: „Czego się Jaś nie nauczył, tego i Jan nie będzie umiał”; „Święty Jan przynosi jagód dzban”; „Jak św. Jan obwieści, takich będzie dni czterdzieści”; „Przed poczęciem Jana noc ze dniem zrównana”. Samych królów polskich o imieniu Jan było 3.

Z dniem narodzin św. Jana Chrzciciela lud połączył wiele ciekawych zwyczajów.

I tak jest np. przekonanie, że przed 24 czerwca nie wolno się kąpać w wodzie, bo jeszcze św. Jan jej nie poświęcił. Lud chodzi w noc świętojańską i szuka ziół, które mają moc leczniczą lub mogłyby przynieść szczęście (kwiat paproci). Powszechne jeszcze dzisiaj są wianki, puszczane na wodę, często z zapaloną świecą. Z nich dziewczęta wyprowadzają dla siebie szczęśliwe wróżby co do zamążpójścia w najbliższych latach: który chłopiec pierwszy wianek pochwyci, tego będzie dziewczyna. Bywa, że do wianków dołącza się wierszyki: „Mój wianek różany pewnie nie utonie. Janeczek kochany ujmie w swoje dłonie” itp.

O czci św. Jana Chrzciciela w Polsce świadczy aż 338 kościołów, wystawionych pod jego wezwaniem. Do najokazalszych należą: katedra warszawska, wrocławska i w Kamieniu Pomorskim, fara w Toruniu, kościół w Ornecie itp. Postać św. Jana Chrzciciela widnieje w herbach 18 miast i miasteczek polskich.

Ku czci św. Jana powstało także kilka zakonów. Najwięcej znany w historii Kościoła to zakon rycerski joannitów. Ich dom macierzysty powstał przy kościele św. Jana w Amalfi, we Włoszech, w 1048 roku. Nosili czarny płaszcz z białym krzyżem. Po upadku Jerozolimy przenieśli się na wyspę Rodos (1291), a po jej zajęciu przez Turków na wyspę Maltę (1522). Stąd ich nazwa „Kawalerów Maltańskich”. Do Polski sprowadził ich książę Henryk Sandomierski (1166). Osiedlili się w Zagościu. Na terenie Czech i Niemiec mieli oni znacznie więcej placówek.